Zabytkowe wnętrza starego gmachu BUW do rozbiórki

- Tomasz Urzykowski, Jerzy S. Majewski -
Gazeta Wyborcza - dodatek "Dom", 18.04.2001 r.



Za przyzwoleniem byłego wojewódzkiego konserwatora zabytków stary gmach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego ma zostać wypatroszony. Stary BUW od dwóch lat stoi pusty. Władze Uniwersytetu chcą go adaptować na obiekt dydaktyczny z salami wykładowymi. Twierdzą, że to jedyny ratunek dla niszczejącego zabytku.

Jednak obrońcy dawnej architektury protestują. Według nich modernizacja doprowadzi do zniszczenia ponadstuletniego budynku, zwłaszcza znajdujących się w jego tylnej części stalowych konstrukcji bibliotecznego magazynu - niezwykłego dzieła inżynierii z przełomu XIX i XX w.
- Ten budynek jest jednym z nielicznych w stolicy w pełni autentycznych obiektów użyteczności publicznej. Dlatego trzeba go szczególnie chronić - podkreśla Małgorzata Omilanowska, autorka monografii Stefana Szyllera, projektanta BUW-u.
Plany władz uczelni "Gazeta" ujawniła rok temu. Ówczesny wojewódzki konserwator zabytków Andzrej Wojciechowski przyznał, że wstępnie zgodził się na rozbiórkę wnętrza magazynu, ale pomieszczenia od frontu, gdzie kiedyś były katalogi, czytelnie i pracownie biblioteczne, pozostaną nietknięte. Potem wszystkiemu zaprzeczył: - Nie podjąłem decyzji - zapewniał na zorganizowanym w maju 2000 r. spotkaniu z obrońcami BUW-u.
Okazuje się, że nie było to prawdą. Już 7 stycznia ub. roku Andrzej Wojciechowski zaakceptował przedstawione przez inwestora wytyczne konserwatorskie. Dopuszczają one nie tylko wypatroszenie magazynu (pozostawienie z niego jedynie kawałka konstrukcji jako "świadka historii"), ale też gruntowne zmiany części frontowej (m.in. dobudowanie klatki schodowej, instalację nowej windy, wybicie dodatkowych drzwi).

Jak zabawa z zegarkiem
Na podstawie tych wytycznych opracowano warunki konkursu architektonicznego. Jego wyniki poznamy ok. 10 maja. Zorganizowany przez SARP konkurs jest otwarty, ale do udziału w nim zaproszono sześć znanych zespołów projektowych. Z uczestnictwa zrezygnowała pracownia APA Kuryłowicz Associates.
- Tego rodzaju projekt nie leży w charakterze naszego biura. Praca nad BUW-em jest jak zabawa z manipulowaniem w środku starego zegarka - mówi architekt Stefan Kuryłowicz.

Obrońcy biblioteki zwracają uwagę, że w składzie sądu konkursowego nie ma ekspertów od zabytkowej architektury (są tylko przedstawiciele uczelni i architekci). W dodatku na liście członków jury figuruje... były konserwator Andrzej Wojciechowski.
- Powołaliśmy go jako historyka i specjalistę od zabytków - mówi Robert Rzesoś z Fundacji Uniwersytetu Warszawskiego.

Przyszłość pałaców
Robert Rzesoś twierdzi, że stary BUW musi być przebudowany, bo na pozostawienie konstrukcji ze stalowymi rusztami i umieszczenie tu np. bibliotek wydziałowych nie pozwoli żaden strażak. Zapewnia jednak, że zabytkowy charakter gmachu nie zostanie do końca zaprzepaszczony:
- To nie będzie współczesna kreacja architektoniczna na skalę nowego BUW-u czy Centrum Giełdowego. Stara biblioteka jest zabytkiem i chcemy ocalić dla potomnych to, co ma w nim największą wartość. Zamierzamy przywrócić pierwotne elementy wnętrza, np. usuniętą przed wojną klatkę schodową. Porównuje ten zabieg do modernizacji licznych zabytków we Francji, gdzie zachowuje się stare mury, ale radykalnie zmienia funkcję obiektu i gruntownie go modernizuje (np. paryską galerię La Fayette). Jego zdaniem podobna przyszłość czeka wiele zabytków w Warszawie, także pałace.

Elita daje przykład Obrońcy BUW-u ripostują.
- Śladów dodatkowej klatki schodowej nie znalazłam w żadnych dostępnych materiałach archiwalnych - podkreśla Małgorzata Omilanowska. - Mówienie o zagrożeniu pożarowym nie ma sensu. Przy obecnych możliwościach technicznych można wnętrze podzielić taflami ze szkła żaroodpornego - twierdzi Jerzy Jasiuk, dyrektor Muzeum Techniki.
- Budynek z powodzeniem może służyć do celów archiwalnych, np. jako magazyn i czytelnia materiałów na CD-ROM-ach. Za kilka lat okaże się to niezbędne - uważa Marek Barański z Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. Miłośnicy dawnej architektury zwrócili się o pomoc do generalnego konserwatora zabytków. Chcą, by anulował posunięcia swego wojewódzkiego odpowiednika.

- Ta przebudowa stanie się precedensem. Skoro intelektualna elita z Uniwersytetu, która jest wzorem dla społeczeństwa, zniszczy ten obiekt, to już żadnego zabytku nie da się ocalić - ostrzega Małgorzata Omilanowska. W urzędzie GKZ słyszymy, że akceptacja wytycznych przez Wojciechowskiego nie ma mocy prawnej decyzji konserwatorskiej. - Póki wojewódzki konserwator nie wydał decyzji zezwalającej na przebudowę, nie będziemy interweniować - mówi Maria Smarzyńska z urzędu GKZ.

Historia BUW-u
Jest jednym z najcenniejszych obiektów warszawskiej architektury z przełomu XIX i XX w. Wzniesiono go w latach 1891-94 według projektu Stefana Szyllera i Antoniego Jabłońskiego-Jasieńczyka. Neorenesansowa bryła, ozdobiona alegorycznymi rzeźbami dłuta Jana Woydygi i Hipolita Marczewskiego, kryje w swym wnętrzu prawdziwy rarytas: metalową konstrukcję znajdującego się w tylnej części budynku wielokondygnacyjnego magazynu. Jego poszczególne piętra oddzielono od siebie ażurowymi (przepuszczającymi światło, gdy nie było jeszcze elektryczności) rusztami. To pionierskie na polskim gruncie rozwiązanie techniczne wcześniej zastosowano w bibliotece British Museum w Londynie i Bibliotheque Nationale w Paryżu.

Tomasz Urzykowski, Jerzy S. Majewski (GW-Dom, 18.04.2001)