Nowy pasaż w centrum Warszawy

- Jerzy S. Majewski -
Gazeta Stołeczna, dodatek do Gazety Wyborczej z 4.04.2001


Projektanci z pracowni PRC Architekci chcieliby wyczarować w centrum Warszawy ciąg kameralnych placyków i ulic, przyjaznych dla pieszych. Gdzie? Miejsce takie wypatrzyli wzdłuż ulic Brackiej i Zgody.

Wyobraźmy sobie spacer w sobotnie popołudnie. Otwarte sklepy. Woda szemrząca w fontannach. Drzewa dające cień. Ławeczki, na których można przysiąść. Ogródki licznych restauracji. Zakochane pary umawiające się pod dawnym gmachem cenzury. Wzorzyste chodniki. Dzieci biegające po deptaku, bez obawy, że za chwilę zostaną rozjechane przez samochód.
Czy coś takiego jest możliwe poza obrębem Starego Miasta? Nawet przez Nowy Świat pędzą sznury aut, a Chmielna zamieniła się w parking.

Od pomysłu do...
Na razie jest to tylko pomysł, którym architekci z firmy PRC Architekci chcą zainteresować władze miasta i potencjalnych inwestorów. Na ulice łączące plac Trzech Krzyży z placykiem Emila Młynarskiego przed gmachem Filharmonii nanizanych jest kilka niewielkich placyków. Dziś są to pozbawione uroku parkingi.
Częściowo wzdłuż ulic nadal zachowany byłby ruch, ale ponieważ i tak na Złotej czy Szpitalnej funkcjonuje tylko jeden pas ruchu, architekci chcą znacznie poszerzyć tu chodniki i zarezerwować je wyłącznie dla pieszych, tak jak ma to miejsce wzdłuż Nowego Światu. Miejsca parkingowe najlepiej gdyby znalazły się się pod ziemią, choć projektanci zdają sobie sprawę, że to wymagałoby dużych kosztów. Gra jest jednak warta świeczki.

Most nad rzeką aut
Takiego pasażu Warszawa nie ma. Lokalizacja jest wyśmienita: wzdłuż Brackiej i Zgody stoją bowiem prawdziwie wielkomiejskie budynki. Ponieważ ulice biegną pod kątem, co kilkadziesiąt kroków otwierają się kolejne, nieoczekiwane perspektywy i wnętrza urbanistyczne. Jeżeli chcemy gdzieś w Warszawie szukać miejsca, gdzie bije wielkomiejskie tętno, zarazem, gdzie współczesność harmonijnie dopełnia przeszłość, nie dominując nad nią - to właśnie tu. Są tu i cenne zabytki, i wysokiej klasy obiekty architektoniczne. Są dziesiątki sklepów. Domy towarowe.

Przeszkodę stanowią Aleje Jerozolimskie. - Są jak autostrada tnąca miasto na dwie części. Na osi Brackiej można przerzucić kładkę. Łączyłaby Smyk z budynkiem handlowym projektowanym przez Czesława Bieleckiego na placyku przy pawilonie Chemii między Nowogrodzką a Alejami Jerozolimskimi - mówi współautor pomysłu Andrzej Michalik z PRC Architekci.
Sporządzeniem szkicu kładki architekci zainteresowali jednego z najbardziej znanych na świecie projektantów mostów, Polaka, Cezarego M. Bednarskiego, mieszkającego na stałe w Anglii. Mosty jego projektu wyróżniają się nie tylko finezją konstrukcyjną, ale i znakomitą architekturą.
- Bednarski miał kiedyś mieszkanie w bloku vis-ŕ-vis Smyka, mieszczącym niegdyś na parterze Bar Praha, i znakomicie czuje to miejsce - zdradza Andrzej Michalik.

Widok na plac pięciu rogów
Biuro PRC znajduje się na siódmym piętrze biurowca Zgody. Budynek zamyka północny narożnik "Placyku pięciu rogów" u zbiegu Zgody, Brackiej, Szpitalnej i Chmielnej. Z okien pracowni znakomicie widać przebieg przyszłego pasażu. Z góry widać też, że placyk żyje własnym życiem.
- Chociaż większość osób przechodzi przejściami na osi Chmielnej, to ludzie krążą tu jak po prawdziwym placyku. Aż się prosi, aby to miejsce jakoś zagospodarować z myślą o pieszych - mówi Andrzej Jurkiewicz z pracowni PRC Architekci.

Architekci mają też pomysły na urządzenie innych placyków. - Plac Trzech Krzyży powinien zamienić się w rodzaj włoskiej Piazzy, z dużą wyspą pośrodku tylko dla pieszych, ze starannie zaprojektowaną zielenią i wodą. To naprawdę piękny plac. Plac celebracji. Mógłby stanowić miejsce, gdzie zarówno znużeni turyści, jak i mieszkańcy miasta, zatrudnieni w okolicznych gmachach przysiadaliby na murkach, ławkach, spotykali się, jedli lunch - rozmarzają się architekci.
Kolejny placyk to plac Mysiej pomiędzy przygotowywanym do przebudowy gmachem cenzury a ogromnym budynkiem BGK i planowanym domem biurowo-handlowym z wewnętrznym pasażem w miejscu pawilonu Chemii.
Dalej, po przejściu kładki, pieszy trafiałby na przeznaczony wyłącznie dla pieszych fragment pasażu między Smykiem a kamienicami przy Brackiej. Na końcu znajdowałby się wspomniany już placyk pięciu rogów. Kolejny, prawdziwie wielkomiejski plac, mógłby powstać przed Domem pod Orłami u zbiegu Złotej, Przeskok, Boudouina, Jasnej i Zgody.
- Pasaż można by realizować etapami. Jednak nim się do tego przystąpi, trzeba stworzyć koncepcję całości. Konieczne jest ujednolicenie elementów małej architektury. Znalezienie jakiegoś elementu, który scalałby i zarazem identyfikował pasaż. Mogą to być zegary, ławki, materiał, z jakiego sporządzone zostaną bruki. Niezbędne jest też wprowadzenie starannie zaprojektowanej zieleni. Wprawdzie rosną tu jakieś drzewka, ale tu chodzi raczej o wkomponowanie zieleni w urbanistykę i układ funkcjonalny całości - mówi Andrzej Michalik.
- Myślimy o przygotowaniu bardziej szczegółowej koncepcji. Aby pomysł dobrze sprzedać mieszkańcom, najlepiej wystawić na kolejnych placykach plansze z przyszłymi wizualizacjami tych miejsc. Chcielibyśmy też przygotować kilkustronicową broszurę ukazującą pasaż. Ale na to trzeba funduszów - mówią architekci.

Perspektywa, plac, fontanna, ulica dla pieszych z kafejkami i sklepami, z małą architekturą, kwietnikiem, zegarem, ławeczką - to kwintesencja urbanistyki miasta europejskiego. Do tego ideału powracają dziesiątki starych miast na zachodzie i południu naszego kontynentu. Inaczej jest w większości miast dalekowschodnich. Tam planowania przestrzennego prawie nie ma. Domy rosną, jak chcą, ulice są dla samochodów, szerokie jak autostrady. Współczesna, chaotycznie zabudowywana Warszawa zdaje się być na pograniczu tych dwóch wizji.
Pasaż Brackiej i Zgody byłby milowym krokiem w stronę powrotu Warszawy do grona miast europejskich. Czy tak się stanie? - to zależy też od władz miasta.

Jerzy S. Majewski - Gazeta Stołeczna, dodatek do Gazety Wyborczej z 4.04.2001


- - - - - - - - - - -

e-mail do pracowni: PRC Architekci